Bardziej krytycznie o chia


Nie zamierzam tylko gloryfikować Chia

autor: Sergey Golubitsk

Świat rozniósł straszną wiadomość: w Chinach rozpoczął się masowy zakup dysków komputerowych (HDD i SSD) w celu wydobycia „kryptowaluty Chia, która zyskuje na popularności w kraju i na świecie”. W rezultacie spodziewany jest całkowity niedobór dysków, co oznacza, kto może się uratować, czyli rzucić się do sklepu i zmieść terabajty do wykorzystania w przyszłości!

Zadaniem mojej dzisiejszej uwagi jest uspokojenie czytelników Novaya Gazeta i zaoszczędzenie im czasu i pieniędzy: jeśli z jakiegoś powodu zdarzy się niedobór dysków komputerowych, to nie z powodu kryptowaluty Chia.

Powszechnie przyjmuje się, że obywatele Federacji Rosyjskiej swoją patologiczną łatwowierność zawdzięczają słowu publicznemu skierowanemu do rządu radzieckiego. Jakby była kiedyś gazeta „Prawda” i jeśli cokolwiek w niej napisano, to zakładano, że to jest prawdziwa prawda.

To przyjemne (dla usprawiedliwienia) złudzenie jest łatwo rozwiewane, gdy patrzy się poza terytoria, na które w przeszłości miał wpływ reżim sowiecki: tam zaufanie do słowa publicznego wykracza poza skalę prawie kilkakrotnie silniej. Co jest w Chinach, co w UE, co w Ameryce. Dzieje się tak, ponieważ władza radziecka w tych procesach nie zajmuje się biznesem, a miarą mitologizacji świadomości społecznej jest pochodna ilościowa, a nie jakościowa.

Aby osoba (ktokolwiek!) uwierzyła w słowo publiczne, nie ma znaczenia, kto wymawia to słowo (bolszewik czy liberał), ważna jest liczebność tego słowa. Z tego powodu, jeśli bolszewik mówi prawdę kanałem z publicznością liczącą 10 tysięcy czytelników / widzów, a liberał mówi kłamstwo kanałem ze 100 milionową publicznością, to kłamstwo liberała, a nie prawda bolszewika, stanie się prawdą bezwarunkową. Jeśli zmienimy miejsce bolszewików i liberałów, absolutnie nic się nie zmieni: o wszystkim decyduje nie głębia uczuć, ale wielkość.

Ten nieprzyjemny aksjomat współczesnej semiotyki od dawna jest przyswajany zarówno przez biznes, jak i przez polityków, dlatego głównym kryterium prawdy i sukcesu jest zdobycie jak najszerszego kanału dostępu do publiczności. Im szerszy kanał, tym bardziej „prawdziwe” będą informacje.

Co zrobić ze zwykłymi śmiertelnikami, którzy nie chcą pogodzić się z rolą królika doświadczalnego i próbują z całych sił oprzeć się informacyjnym gwałtom? Przepis jest zaskakująco prosty:

  • Zdając sobie sprawę, że bombardowanie informacjami nie dotyczy prawdy, ale zapewnienia reakcji potrzebnej klientowi, spokojnie ignorujemy intencję przekazu (jaki obraz chcą nam narzucić) i skupiamy się bezpośrednio na treści wiadomości.

W opowieści o horrorze o zbliżającym się globalnym niedoborze dysków komputerowych, które rzekomo są masowo kupowane przez chińskich górników, igła prawdy tkwi w jajku tej właśnie „kryptowaluty Chia” – chęci wzbogacenia się na jej wydobywaniu. Tak więc, mając do czynienia z Chia, poradzimy sobie z deficytem i koniecznością zakupu dysków komputerowych do wykorzystania w przyszłości.

Wszystkie artykuły, na które trafiłem na ten temat, wyjaśniały przytłaczającą popularność Chia z jednej okoliczności: nie karty graficzne i specjalistyczny sprzęt (ASIC – chipy zaprojektowane specjalnie dla fabryk kryptowalut), ale dyski twarde zostaną wykorzystane do wydobycia nowej kryptowaluty . Dzieje się tak, ponieważ wydobywanie Chia nie korzysta z algorytmu Proof of Work, takiego jak Bitcoin i Ether, ale algorytm Proof of Space and Time.

Wydobywanie kryptowalut działających na blockchainie z Proof of Work wymaga nie tylko ogromnej mocy obliczeniowej sprzętu, ale także imponujących kosztów energii, ale wydobycie Chia nie wymaga niczego poza wykazaniem, że masz wolne miejsce na dysku twardym, które jesteś gotów zapewnić na potrzeby sieć kryptowalut.

Czy możesz sobie wyobrazić, jak wielkie Pole Cudów otwiera się dla łatwego wzbogacenia na planecie? Dlatego Chińczycy rzucili się na zakup dysków komputerowych. A Ty, drogi czytelniku mediów głównego nurtu, powinieneś spieszyć się do sklepu i zaopatrzyć się w przeważającej części w HDD i SSD! Będziesz kopał kryptowalutę Chia ramię w ramię z chińskimi braćmi.

Cóż, zajmijmy się bohaterem okazji – Chią.

Przede wszystkim „kryptowaluta Chia” nie istnieje w naturze. Chciałbym wierzyć, że jeszcze nie istnieje i kiedyś się pojawi. Skąd to podekscytowanie? Faktem jest, że 17 kwietnia 2021r. wystartowała główna sieć Chia. 19 kwietnia rozpoczęło się wydobycie, które sieć Chia nazywa modnym słowem „rolnictwo” zapożyczone od DeFi (zdecentralizowane finanse). W nagrodę rozdawane są tokeny Chia, które nie są nigdzie akceptowane i nie są nigdzie sprzedawane. Oznacza to, że nie mają jeszcze wartości, nawet w teorii.

Brak wartości tokenów Chia nie jest zaskakujący, ponieważ do narodzin tej wartości potrzebne są przynajmniej niektóre operacje wymiany (dasz mi pieniądze – dam ci Chia), a te operacje również nie są dostępne, ponieważ transakcje w sieci ruszy dopiero 3 maja. Jak dotąd odbywa się tylko „hodowla” – a właściwie dystrybucja opakowań po cukierkach w zamian za samo zademonstrowanie dostępności wolnego miejsca na dyskach twardych dla „górników”.

Reklamy

Czy możemy założyć, że chińscy górnicy byli zainteresowani perspektywą zarobienia pieniędzy za miesiąc lub dwa na tokenie Chia, który niewątpliwie pewnego dnia zacznie handlować na giełdach kryptowalut? Myślę, że górnicy zarobią nawet niezłe pieniądze, biorąc pod uwagę niesamowity szum wywołany przez media. Pytanie brzmi: czy perspektywa zarabiania pieniędzy na Chia może wywołać szum wokół dysków twardych do takiego stopnia, że ​​wpłynie to na ich cenę i dostępność w skali globalnej?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy lepiej zapoznać się nie tyle z algorytmem dochodzenia do konsensusu „dowodem miejsca i miejsca”, ile z samym projektem. Czy projekt Chia jest wystarczająco duży, aby wzbudzić prawdziwie globalne zainteresowanie jego „farmingiem”?

Czytelnik będzie zaskoczony, gdy dowie się, że projekt Chia nie jest nowym słowem w kryptoekonomii.

Bram Cohen utworzył Chia Network Inc. w sierpniu 2017r., czyli w środku bańki kryptograficznej generowanej przez niezliczone ICO (początkowe oferty monet) w sieci Ethereum.

Bram Cohen to człowiek, który wynalazł protokół BitTorrent, za który ludzkość jest mu wiecznie wdzięczna. Ponadto Bram jest człowiekiem moralnym i był zszokowany nagromadzeniem oszustów i oszustów, którzy wyciągnęli setki milionów dolarów od naiwnych i łatwowiernych „chomików kryptowalutowych” w zamian za puste opakowania po cukierkach i nierealne obietnice ich ICO. Dlatego Bram początkowo stwierdził, że nowa kryptowaluta Chia, którą ustawił jako „zabójcę bitcoinów” (ponad 10 lat takich „zabójców” zgromadziło ponad tysiąc), zostanie uruchomiona nie w formie ICO, ale w forma tradycyjnego IPO (pierwsza oferta publiczna) uzgodniona z SEC (US Securities and Exchange Commission). Wszystko to oczywiście miało na celu ochronę inwestorów i nie ma najmniejszego powodu, by wątpić w szczerość i szlachetność intencji Brama.

ICO odniosło sukces, zebrało co najmniej 50 milionów dolarów i zabrało się do pracy. Praca została oparta na algorytmie konsensusu Proof of Space, który powstał na długo przed narodzinami Chia: w sierpniu 2014 roku kryptowaluta Burstcoin zrewolucjonizowała wydobycie, proponując wykorzystanie wolnego miejsca na dysku twardym do generowania bloków, a nie energii i zasobów obliczeniowych (Burstcoin nazwał swój algorytm dowodem pojemności).

W kolejnych latach koncepcja ta upowszechniła się i dziś jest wykorzystywana przez wiele realnych blockchainów – Storj, Sia, Filecoin, SpaceMint. Cóż, nasza Chia również go użyje, kiedy się zacznie.

W najmniejszym stopniu nie próbuję umniejszać wkładu Brama w teoretyczny rozwój algorytmu Proof of Space. Jego wkład jest dość namacalny, zwłaszcza że pierwotna idea „dowodu przestrzeni” została uzupełniona w 2018 roku ideą „czasu”, w wyniku czego Chia przyjęła oryginalną zmodyfikowaną wersję Proof of Space and Time.

Chcę tylko powiedzieć, że Chia z czysto technologicznego punktu widzenia, po pierwsze, nie jest samodzielna, a po drugie, nie pokazuje niczego, co mogłoby ją w jakiś sposób odróżnić od tych 10 lub 20 tysięcy projektów kryptowalutowych, które wypełniają dziś planetę.

Technologiczny brak oryginalności Chia jest dodatkowo pogarszany przez inne, znacznie mroczne okoliczności. W ciągu czterech lat swojego istnienia Chia Network Inc. nie stworzono ani jednego gotowego produktu, który miałby przynajmniej jakąś praktyczną wartość! Nic dziwnego, że firma z siedzibą w Delaware w San Francisco zatrudnia 21 pracowników, z których 16 zajmuje się badaniami i rozwojem.

Nauka, jak wiecie, nie schodzi w wulgarność życia praktycznego, więc Chia nie ma żadnych osiągnięć na żywo, ale istnieje wiele interesujących opracowań teoretycznych. W tym w zakresie unowocześnienia algorytmu osiągania konsensusu w blockchain.

Ale to nie wszystko. Podczas gdy naukowcy, kierowani przez Brama Cohena, oddawali się nauce, sama sieć Chia była nieskończenie i beznadziejnie przestarzała. Wierz lub nie, ale przepustowość sieci Chia wynosi od 11 do 14 bloków co 10 minut! Dla porównania: równie przestarzała sieć Ethereum generuje bloki od 8 do 40 sekund. Sieć BSC – co 3 sekundy. Sieć Solana potrzebuje 400 milisekund na utworzenie bloku i może przetwarzać do 50 tysięcy transakcji na sekundę.

Wymieniam tylko działające i najpopularniejsze sieci kryptograficzne, które codziennie przenoszą aktywa kryptograficzne o wartości miliardów dolarów. Na czele rozwoju technologicznego istnieją już blockchainy działające z jeszcze większą prędkością
(dop. sieć STN Bitcoin SV, pozwala obsługiwać ok 15 tyś transakcji na sekundę, i gromadzić w blokach 6 mln transakcji)

Dlaczego torturuję czytelnika technikami? Ze względu na ważną myśl: „kryptowaluta Chia”, oprócz tego, że jest projektem karłowatym, jest przestarzała, jeszcze zanim się narodziła. Kiedy nadejdzie 3 maja 2021r. – nie minęły nawet cztery lata! – pierwsze transakcje w sieci Chia – nie będzie to tylko „zabójca bitcoinów”, ale żałosny cień sieci uruchomionych wcześniej i wykorzystujących dokładnie ten sam algorytm konsensusu (na przykład Filecoin).

Przy okazji, o Filecoinie. Projekt ten rozpoczął się w październiku 2020r., a dziś jego kapitalizacja przekroczyła 9 miliardów dolarów. Jednocześnie Filecoin, który opiera się na tym samym niepohamowanym apetycie na „wolne miejsce na dyskach twardych”, nie miał najmniejszego wpływu na globalne warunki rynkowe HDD i SDD: tyle dysków jest potrzebnych, tyle ich produkuje.

Jednym słowem, czytelnik może spać spokojnie i nie kupować niepotrzebnych śmieci komputerowych: kwietniowy szum medialny wokół Chia dotyczy udanej kampanii PR prowadzonej przez dział marketingu firmy Brama, a nie zbliżającego się niedoboru twardych dyski.


autor: Sergey Golubitsk
źródło: https://novayagazeta.livejournal.com/14726572.html


Opinie i artykuły na tej stronie reprezentują jedynie autorów poszczególnych publikacji do których znajdują się odnośniki (źródło) pod każdym z artykułów. Nie oznacza, to że chia.com.pl zgadza się z tymi poglądami.
Strona chia.com.pl powstała jedynie z potrzeby informowania lub edukowania osób zainteresowanych tą technologią oraz dostarczania wiadomości z dziedziny blockchain i jego wpływu na środowisko, nie znajdują się na niej artykuły dotyczących predykcji cenowych kryptowaluty XCH (Chia).
Informacje tutaj prezentowane, nie mogą być wykorzystywane jako porada inwestycyjna i finansowa. Wszelkie decyzje, np. inwestycyjne podejmowane przez Użytkowników strony są zawsze podejmowane indywidualnie i niezależnie, na ich własne ryzyko i na ich własną odpowiedzialność.

Artykuły na stronie:
– nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej lub czynności doradztwa inwestycyjnego w rozumieniu §3 Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz.U. 2005 nr 206 poz. 1715);
–  nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej lub czynności doradztwa inwestycyjnego w rozumieniu (art.42 ust. 1 i art.76) Ustawy z dnia 29 lipca 2005r. o doradztwie inwestycyjnym (Dz.U. 2005 nr 183 poz. 1538 z późn.zm.
)

Więcej w dziale contact.